Buty barefoot ArcticEdge testowane w ekstremalnych warunkach. Jak poradziły sobie na Antarktydzie?

Be Lenka logo Be Lenka
15.05.2026
Buty barefoot ArcticEdge testowane w ekstremalnych warunkach. Jak poradziły sobie na Antarktydzie?

Był luty 2026 roku i właśnie wtedy mogliście zobaczyć współpracę, która dosłownie zaprowadziła nas w ekstremalne warunki. Słowacki naukowiec spakował swoje rzeczy, wsiadł do samolotu, później do kolejnego, następnie na statek, potem na lodołamacz… aż w końcu dotarł na Antarktydę razem z zespołem innych naukowców, mając na nogach nasze buty barefoot ArcticEdge.

Kiedy RNDr. Michal Goga, PhD. z Uniwersytetu im. Pavla Jozefa Šafárika w Koszycach powiedział nam, że wyrusza na ekspedycję naukową badać mchy, porosty i wpływ zmian klimatycznych na najbardziej surowy kontynent naszej planety, pojawiło się szalone pytanie: „A co, gdyby zabrał Pan tam nasze ArcticEdge?”

Testy laboratoryjne są świetne, ale istnieje jeszcze wyższy i ciekawszy poziom testowania. Miejsce, gdzie wiatr bezlitośnie smaga twarz. Gdzie ostre kamienie sprawdzają każdą podeszwę, a jedyny sklep w okolicy znajduje się dosłownie na innym kontynencie.

Michal się zgodził, dlatego nasze najbardziej zaawansowane technologicznie zimowe buty barefoot ArcticEdge wyruszyły na ekspedycję, podczas której prowadzono prawdziwe badania naukowe. Jak wyglądała cała wyprawa? Jak wygląda dzień naukowca na Antarktydzie? I co się stanie, gdy wyśle się buty barefoot na Antarktydę? Na te wszystkie pytania odpowiedział osobiście docent Michal Goga.

Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Mustard Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Mustard
Wodoodporne

Buty barefoot

679 zł
Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Dark Brown Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Dark Brown
Wodoodporne

Buty barefoot

679 zł
Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Beige Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Beige
Wodoodporne

Buty barefoot

679 zł
Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - All Black Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - All Black
Wodoodporne

Buty barefoot

679 zł
Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Charcoal Black Buty barefoot Be Lenka ArcticEdge - Charcoal Black
Wodoodporne

Buty barefoot

679 zł

Czy mógłby Pan krótko opowiedzieć, jak wyglądały przygotowania, podróż i jaki był główny cel ekspedycji?

Przygotowania do wyjazdu na Antarktydę były w moim przypadku bardzo intensywne od momentu, kiedy zdecydowałem, że jadę. Przed wyjazdem musiałem zadbać o wiele rzeczy, przede wszystkim o kondycję fizyczną. Opiekował się mną zespół specjalistów: trener personalny z House of Athletics, dietetyczka z Akadémia výživy oraz lekarze ze Športové centrum Košice Šaca. Oczywiście równie ważne było odpowiednie ubranie. Wyruszałem przecież na najbardziej surowy kontynent naszej planety, gdzie niczego nie można zostawić przypadkowi, a jeśli czegoś zabraknie, niestety nie da się tego tam kupić.

Po kilku miesiącach intensywnych przygotowań byłem gotowy fizycznie. Psychicznie nie da się jednak przygotować na coś takiego, bo człowiek zaczyna to naprawdę odczuwać dopiero wtedy, gdy zbliża się do miejsca docelowego, którym w naszym przypadku była stacja badawcza na Wyspie Jamesa Rossa. Sama podróż była wymagająca, ponieważ logistyka ma tam ogromne znaczenie, a na Antarktydę można dostać się wyłącznie częściowo samolotem i częściowo statkiem. Lecieliśmy trasą Wiedeń, Madryt, Santiago de Chile, Punta Arenas, Wyspa Króla Jerzego, która znajduje się już na Antarktydzie. Następnie dwa dni płynęliśmy chilijskim lodołamaczem Viel dalej na południe, aż na James Ross Island. Naszym głównym celem było badanie wpływu globalnego ocieplenia na Antarktydę. W zespole byli klimatolodzy, geolodzy, mikrobiolodzy, fizjolodzy roślin, specjaliści od wiecznej zmarzliny oraz glacjolodzy. Ja odpowiadałem za badanie flory, głównie porostów i mchów, ponieważ właśnie te organizmy tam rosną, obok sinic, glonów i bakterii.

Co jest według Pana najciekawsze w pracy naukowca?

Ogólnie zajmuję się fizjologią stresu roślin, czyli procesami fizjologicznymi zachodzącymi w roślinach oraz tym, jak reagują one na różne rodzaje stresu. Skupiam się przede wszystkim na porostach i mchach. Najciekawsze jest dla mnie to, że zajmuję się obszarem, którym interesuje się niewiele osób, i właśnie to daje mi największą satysfakcję. Dzięki interdyscyplinarności mam możliwość ciągłego odkrywania i badania nowych rzeczy.

testowanie-butow-barefoot-na-antarktydzie

Jak wygląda zwykły dzień w tak ekstremalnych warunkach?

To zależy od tego, czy ma się dyżur na stacji, czy można wyjść w teren. Jeśli ma się dyżur, razem z drugą osobą odpowiada się za funkcjonowanie stacji. Przygotowuje się jedzenie dla 18 osób, śniadanie, obiad i kolację, dolewa gorącą herbatę do termosów, z których każdy później korzysta, sprząta, odkurza, czyści toalety, wymienia ręczniki i wykonuje wiele innych codziennych obowiązków.

Kiedy wychodzi się w teren, wszystko trzeba bardzo dobrze zaplanować wcześniej. Miejsce, do którego chce się dotrzeć, prognozę pogody, ponieważ na Antarktydzie zmienia się ona bardzo gwałtownie, odpowiedni ubiór warstwowy, który zakłada się lub zdejmuje w zależności od temperatury i trudności trasy, oraz oczywiście obuwie. O buty trzeba tam naprawdę dbać, ponieważ wiele modeli nie wytrzymywało ekstremalnych warunków już podczas samej ekspedycji. Trzeba pielęgnować skórę, woskować ją, suszyć i regularnie konserwować obuwie. A kiedy wszystko jest już gotowe, zaczyna się najpiękniejsza część całej wyprawy, czyli eksploracja terenu i zbieranie próbek.

Co było dla Pana osobiście najtrudniejsze na Antarktydzie?

Powiedziałbym, że Antarktyda najmocniej działa na człowieka psychicznie. Dla mnie najtrudniejsza była jednak sama podróż, ponieważ nie przepadam ani za samolotami, ani za statkami. A właśnie w taki sposób można dostać się na Antarktydę. Kiedy człowiek spojrzy na mapę i zobaczy, jak niesamowicie daleko od domu się znajduje, naprawdę zaczyna to odczuwać. Szczególnie podczas przeprawy przez Cieśninę Drake’a, która zdecydowanie nie jest doświadczeniem dla osób o słabym żołądku.

Na ekspedycję zabrał Pan nasze buty barefoot ArcticEdge. Jak poradziły sobie w tym teście?

Muszę przyznać, że zabierałem ArcticEdge na Antarktydę z pewnym dystansem. Myślałem sobie: świetne buty na Patagonię, ale raczej nie na Antarktydę. W końcu mieliśmy tam śnieg, mróz, wiatr, wodę, silne promieniowanie UV… a do tego teren, po którym przez 90% czasu chodzi się po ostrych kamieniach, błocie i mokrym podłożu, w którym buty zapadają się przy każdym kroku. Bardzo się jednak myliłem, bo nie mogłem wymarzyć sobie lepszego obuwia na taką ekspedycję.

Proszę sobie wyobrazić, że w styczniu wylatuje się z Europy, gdzie jest zima, do Ameryki Południowej, gdzie w Santiago de Chile panuje 30 stopni. Kiedy patrzyłem na kolegów, którzy ze względu na limit bagażu podróżowali już w ciężkich zimowych butach, a sam miałem na nogach ArcticEdge, różnica była ogromna. Buty były bardzo lekkie i nawet przy temperaturze +30°C w Santiago de Chile przez ten krótki czas nadal było mi komfortowo. Później dociera się do Punta Arenas, gdzie jest już chłodniej, ale nadal nie na tyle, by potrzebować ciężkiego obuwia, bo to wciąż Patagonia. A później przychodzi moment lotu na King George Island, rejsu na James Ross Island i wtedy zaczyna się naprawdę ekstremalny teren. Oceniam te buty naprawdę na 10/10. Nawet koledzy z ekspedycji, kiedy zwrócili na nie uwagę, widzieli, jak łatwo się o nie dba, jakie są lekkie i praktyczne, bardzo pozytywnie się o nich wypowiadali. :)

W jakich konkretnych sytuacjach buty były najbardziej testowane podczas ekspedycji? (np. śnieg, wilgoć, długie marsze)

Przyznam szczerze, że w ogóle ich nie oszczędzałem. Chciałem naprawdę dać im dokładnie ten sam ekstremalny test, który przechodziłem ja sam na Antarktydzie. ArcticEdge świetnie poradziły sobie ze śniegiem, zimnem, wodą, wilgocią, silnym promieniowaniem UV i długimi marszami. Muszę przyznać, że były bardzo komfortowe podczas długich przejść po trudnym terenie, dlatego spokojnie nadają się także do zimowego trekkingu.

Jedynym miejscem, gdzie ich nie używałem, były lodowce, ponieważ podeszwa nie jest do tego stworzona. Jest płaska i ślizga się na lodzie. Z drugiej strony zabraliśmy też inne buty, które według nas miały lepiej sprawdzić się na lodowcach dzięki bardziej agresywnej podeszwie, ale bez raków i tak człowiek jest tam całkowicie bezradny.

buty-barefoot-na-sniegu-na-antarktydzie

Jak buty sprawdziły się pod względem ciepła? Czy zapewniały komfort nawet przy bardzo niskich temperaturach?

Jeśli chodzi o komfort termiczny, byłem z nich maksymalnie zadowolony. Powiedziałbym nawet, że kiedy na zewnątrz było cieplej, w butach nadal było bardzo przyjemnie, a gdy robiło się zimno, naprawdę dobrze ogrzewały stopy.

Muszę jednak wyróżnić jeszcze jeden produkt, z którego chyba miałem nawet większą radość niż z samych butów, a mianowicie skarpety merino Be Lenka. To zdecydowanie najlepsze skarpety, jakie miałem w życiu. Nie wyobrażam sobie już innych na zimę i mam ogromną nadzieję, że Be Lenka ma podobny produkt także na lato. Na pewno nie zabraknie ich u nas w domu. Krój, idealna wysokość i wszystkie zalety merino naprawdę bardzo doceniłem.

Jedną z kluczowych cech jest wodoodporność. Czy buty miały kontakt z wodą? Jak sobie poradziły?

Buty świetnie sprawdziły się w kontakcie z wodą. Muszę przyznać, że kilka razy wszedłem w nich do strumienia znacznie głębszego, niż byłoby to komfortowe dla zwykłego obuwia, i później normalnie przechodziłem dalej przez wodę. Zdarzało mi się nawet czyścić je z błota po prostu stojąc w płynącej wodzie i ani razu nie przemokły. Dopiero ostatniego dnia przydarzyła mi się nieprzyjemna sytuacja, kiedy przypadkiem wpadłem do morza i zamoczyłem całą nogę aż pod kolano. Niestety, kiedy woda dostanie się już do środka buta, oczywiście zaczyna się to odczuwać, ale tak byłoby w przypadku każdego obuwia. Co ciekawe, mimo że wnętrze buta było całkowicie mokre, nie odczuwałem zimna. Później oczywiście przebrałem buty, wysuszyłem je i ruszyłem dalej.

Jak ocenia Pan ich wytrzymałość w trudnym terenie? Czy miał Pan poczucie, że bez problemu radzą sobie z wymagającym podłożem?

ArcticEdge mogłyby mieć następcę o nazwie AntarcticEdge z kilkoma dodatkowymi rozwiązaniami, ale to już nasze spojrzenie naukowców z ekspedycji. Powierzchnia butów poradziła sobie z najbardziej ekstremalnymi warunkami naprawdę bez problemu. To były prawdziwe testy prosto w naturze, gdzie niczego nie można zostawić przypadkowi. Zarówno podeszwa spisała się świetnie, mimo że w ogóle jej nie oszczędzałem i przyjęła na siebie niezliczoną ilość ostrych kamieni, jak i wykończenie zewnętrzne, łatwość czyszczenia oraz impregnacja zasługują na duże uznanie.

Podczas gdy klasyczne skórzane buty wymagają czasochłonnej pielęgnacji szczoteczką i woskowania, tutaj wystarczył impregnat w sprayu i wszystko było gotowe. Buty nigdzie się nie rozkleiły ani nie popękały, cały czas świetnie się sprawdzały. Muszę też bardzo pochwalić ochronę przed otarciami i uderzeniami. Przednia część buta wytrzymała naprawdę dużo i bardzo dobrze chroniła palce przed urazami.

Buty barefoot to dość specyficzne obuwie. Jak chodzi się w nich w takich warunkach w porównaniu do klasycznych butów?

Kiedy powiedziałem, że zabieram buty barefoot na Antarktydę, wszyscy patrzyli na mnie, jakbym zwariował.

Be Lenka wyróżnia się tym, że przednia część buta jest szersza, dzięki czemu palce nie są ściśnięte ani zdeformowane. Podeszwa jest wprawdzie solidna, ale trzeba zrozumieć, co tak naprawdę jest ważne w obuwiu barefoot. Czy chodzi o to, żeby chodzić niemal boso i czuć wszystko pod stopami? W takim razie można chodzić całkowicie boso. A u dorosłego człowieka łuk stopy i tak już się nie zmieni, to ma znaczenie głównie podczas rozwoju w młodym wieku.

Dla mnie ważne jest to, żeby mieć stabilne i solidne obuwie nawet w trudniejszym terenie, gdzie skręcenie kostki mogłoby oznaczać koniec całej ekspedycji. ArcticEdge to buty za kostkę, więc zapewniają wsparcie również pod tym względem, ale przede wszystkim są bardzo komfortowym obuwiem do terenu, do miasta zimą i szczególnie na długie spacery. To buty zaprojektowane tak, by dobrze wyglądały zarówno w mieście, jak i poza nim.

but-barefoot-be-lenka-arcticedge-na-antarktydzie

Czy coś szczególnie pozytywnie Pana zaskoczyło?

Zdecydowanie tak. Jest wiele rzeczy, o których już wspomniałem, ale jedna naprawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie i bardzo ją chwalę. Zawsze miałem problem z przecieraniem pięty. Be Lenka mnie nie zawiodła, a to rozwiązanie zastosowane przy pięcie, ten fragment skóry, to według mnie pomysł zasługujący na nagrodę. Niesamowicie komfortowe, praktyczne i po prostu świetne rozwiązanie.

Na koniec, co zabiera Pan ze sobą z tej ekspedycji, zarówno naukowo, jak i osobiście?

Gdybym był w wojsku, powiedziałbym pewnie, że najważniejsze są suche stopy. :D Śmieję się, bo właśnie to powiedzieli mi koledzy, którzy byli w wojsku, i przypomniało mi się to w kontekście Antarktydy. A już całkiem poważnie, zabieram z tego kontynentu ogromną pokorę, którą Antarktyda potrafi człowiekowi pokazać. Człowiek uświadamia sobie, jak mały i bezradny jest wobec siły natury i jak całkowicie może pochłonąć go ten krajobraz, każdego dnia inny, do tego stopnia, że nie chce wracać do domu z tej niezwykłej, księżycowej scenerii.

Z naukowego punktu widzenia przywiozłem próbki, które będziemy opracowywać jeszcze przez wiele lat. Mam ogromną nadzieję, że badania prowadzone regularnie każdego roku na Antarktydzie pomogą ludziom zrozumieć, że naturę trzeba traktować z szacunkiem. To ona była tutaj pierwsza i dała nam możliwość życia oraz podziwiania jej w pełnym pięknie. My jesteśmy tu tylko tymczasowo i jesteśmy jedynie jej użytkownikami.

Tak, szczególnie nasz zaawansowany technologicznie model ArcticEdge. Buty były testowane zarówno laboratoryjnie, jak i w ekstremalnych warunkach Antarktydy, gdzie świetnie poradziły sobie ze śniegiem, wiatrem, wilgocią oraz wymagającym kamienistym terenem. Dzięki technologii Primaloft zapewniają komfort termiczny nawet do -30 °C, jednocześnie zachowując elastyczność i naturalne odczucia podczas chodzenia.

Wysokiej jakości zimowe buty barefoot z membraną i wodoodpornymi materiałami bez problemu radzą sobie ze śniegiem i wilgocią. ArcticEdge zostały zaprojektowane tak, aby utrzymywać stopy w suchości nawet podczas kontaktu z wodą, śniegiem czy błotem. Podczas ekspedycji na Antarktydzie były testowane nawet podczas przechodzenia przez strumienie i mokry teren, gdzie spisały się znakomicie.

Wiele osób uważa, że w butach barefoot musi być zimno, ale w przypadku naszych zimowych modeli wygląda to zupełnie inaczej. ArcticEdge wykorzystują termoizolacyjną technologię Primaloft oraz podeszwę ThermoGrip Neo, która pomaga izolować stopę od zimnego podłoża. Efektem jest komfort nawet przy bardzo niskich temperaturach.

Zimowe buty barefoot zapewniają bardziej naturalną przestrzeń dla palców, co zwiększa komfort podczas długiego noszenia i całodziennych aktywności. W porównaniu do klasycznych butów zimowych są często lżejsze, bardziej elastyczne i wygodniejsze podczas chodzenia. Model ArcticEdge oferuje dodatkowo wodoodporność, odporność na zużycie oraz antypoślizgową podeszwę ThermoGrip Neo. Dużą zaletą jest także ich uniwersalność.

Czy uważasz, że inni też powinni o tym wiedzieć?
Oczywiście sprawicie tym radość również nam :)